|
Tytuł: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Tommy Wrzesień 23, 2008, 16:46:31 Koniec. Zawsze chciałem doczekać tego momentu i stało się. Wyleczyłem się z trądziku ! Ile to trwało ? Latami, jednak dopiero Izotek mi pomógł. Nie była to tania kuracja, niestety (koszt to ponad 2000 zł), ale warta każdego grosza.
(http://images12.fotosik.pl/2/21aa86d5d02fe417med.jpg) (rys 1 - najstarsze zdjęcie jakie mam z okresu panowania trądziku, sprzed kuracji) Męczyłem się nim chyba od gimnazjum, poprzez liceum gdzie nastąpiło nasilenie. Mam różne teorie co do przyczyn, jednak fakt był faktem, nie chciałem zostawić tego samemu sobie (tak jak niektorzy twierdzili - zostaw to, wkońcu samo zejdzie) (http://images11.fotosik.pl/9/048c0ed1ce14b0b1med.jpg) (rys 2 Zawsze miałem głowę na karku ;)) Próbowałem najróżniejszych metod zwalczania tego dziadostwa, mimo że nie lubię się mazać kremami czy innymi specyfikami. skutki były różne. Bardzo często efekty były krótkotrwałe, po czym wszystko zaczynało się odpoczątku. Koszmar. Nie pamiętam dokładnie jakie specyfiki farmakologiczne przyjmowałem, najbardziej zapadł mi w pamięć lek o nazwie Tetralysal. Kuracja trwałą 3 miesiące, skutki były całkiem zadowalające. (http://images13.fotosik.pl/2/cf4ca2bd0c132fc9med.jpg) (rys 3 - po 3 miesięcznej kuracji Tetralysalem) Na krótko. Po kuracji tym lekiem, tak, trądzik trochę odpuścił ale to co potem się wyrabiało przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wszystko wróciło o zdwojonej sile (i nie byłem odosobnionym przypadkiem z tego co poczytałem forum). (http://images20.fotosik.pl/6/808f5ea088f620cemed.jpg) (http://images34.fotosik.pl/367/a42c3b2bc43add90.jpg) Wtedy to moja dermatolog zaproponowała mi Izotek, skoro jej poprzednie próby łagodnego pozbycia się trądziku spaliły na panewce. Dała mi kilka dni na przemyślenie, dała ulotki, poleciła poczytanie o leku oraz kuracji w internecie oraz oczywiście rozmowę z rodzicami (sponsorami -nie cierpię tego słowa) Gdy juz zacząłem kurację, przez pierwsze 3 miesiące przyjmowałem dawkę 30mg. Przez kolejne 7 - 40mg. W sumie dało to łączną dawkę ponad 150g przyjętego leku. Sama kuracja nie należała do najłatwiejszych, gdyż jak wiadomo lista skutków ubocznych jest bardzo długa. Mnie dopadły standardowe: -suchość warg oraz twarzy -pieczenie oczu -częstsze oraz łatwiejsze zdenerwowania -huśtawki nastrojów (czyli "czasem słońce, czasem deszcz") Czasami miałem takie głupie myśli że sam sobie się dziwiłem. -Zaniżona samoocena. -kofeina działała na mnie mocniej, zdecydowanie -czasami zdarzały mi się bóle kręgosłupa (sporadyczne na szczęście, ale jak już wystąpiły to nie było ciekawie) -przez krótki okres czasu pojawiał się suchy łupież (choć nie tak nadmiernie) -wysypka(?) na zewnętrznej stronie dłoni - małe liczne plamki co kolorze ciemniejszym od skóry, suche. Podczas kontaktu z gorącą wodą robiły się czerwone i nieźle piekły -na plecach i barkach zaczęły pojawiać się syfy wypełnione bezbarwną ropą, wystarczyło się przespać a rano na koszulce były plamy krwi. Te które pękły zmieniały się w strupy. -przez kilka dni pojawiło się okropne przesuszenie policzków w okolicy nosa. Musiałem zmienić krem na 'do cery suchej' i przeszło ale muszę przyznać że chodziłem czerwony(bynajmniej nie ze wstydu). -na szyji zaczęły pojawiać się istne bulwy - wyglądało jak wielki czerwony syf ale sam nie wiem czy tak go można było nazwać. Została przypisana maść Mupirox i pomogło. (http://images39.fotosik.pl/13/2406aa127638cdd0.jpg) (znajdź 5 różnic pomiędzy tą a poprzednimi fotkami.) Nieodzownym elementem kuracji była odpowiednia pielęgnacja skóry. Miałem akurat to szczęście, że stosunkowo wcześnie trafiłem na idealne jak dla mnie kosmetyki. Wprawdzie na początku - jakiś miesiąc - oczyszczałem twarz jakimś tanim żelem który paskudnie przesuszał skórę, po czym nawilżałem ją kremem LOREAL HAPPYDERM do skóry suchej, jednak później wpadł mi w ręce Effaclar K firmy La roche. Bingo, to było coś czego szukałem od długiego czasu, praktycznie nie wysuszał i tak już bardzo wysuszonej skóry, a do tego był bardzo wydajny. Tuba 150ml spokojnie starczała na miesięczne oczyszczanie skóry twarzy oraz szyi. Co do kremu to kupowałem krem Physiogel, podobnie do żelu był drogi niestety, plusem było to że zostawiał przyjemne uczucie nawilżenie, nie wiem jak to do końca poprawnie opisać, to było coś jak lekka powłoka o tłustawej konsystencji, co sprawiało że cały czas czułem że skóra jest w pełni nawilżona. A do tego ta wydajność, super. Starczał na bardzo długo, nawet 1.5 miesiąca. Jak juz kiedyś pisałem, końcówkę kuracji spędziłem w Londynie. Tam też musiałem kupić nowe kosmetyki, gdyż poprzedni zestawik się wykończył. Zakupiłem Neutrogrna Deep Clean (Cream Cleanser) oraz krem - Johnson's baby Soothing Naturals. Zapłaciłem dosłowne grosze, natomiast co do jakości produktów jestem nadal zadowolony gdyż nadal tego zestawu używam. Sam żel jest konsystencji gęstszego kremu, pozostawia uczucie chłodu na skórze, bardzo przyjemne, dobrze oczyszcza, a co najważniejsze nie wysusza! Bywało tak, że zapomniałem się pokremować gdyż nie czułem wysuszenia skóry. Spokojnie, w ciągu godziny sobie przypominałem ;] Co do tego kremu to podobnie jak Physiogel pozostawia przyjemną warstwę na skórze, bardzo dobrze nawilża. Jednak na końcu kuracji kremowałem się raz, może dwa razy dziennie, czyli bardzo mało. A, zapomniałbym. Pomadki! Pomadki Neutrogeny są bardzo dobre, gdyż nie zostawiają tłustej warstwy na ustach, co, dla mnie, faceta było wybawieniem, bo nie lubiłem się mazać pomadką. Teraz też nie lubię :P (http://images43.fotosik.pl/13/f9871eb6d11782dd.jpg) Wszystko dobre, co się dobrze kończy... Pod koniec kuracji czułem się jak nowo narodzony. Wszystko, co było związane z problemem trądziku - zniknęło, wszystkie nieprzyjemne uczucia z nim związane, głupie rozmysły oraz zachowania. Opuściło mnie uczucie faktu, że 'ktoś na mnie patrzy'. Nawet jeśli teraz nie mam idealnej cery - zostały liczne przebarwienia, pamiątka po tym okresie - to już nie zwracam na nią uwagi, w tym sensie, że nie myślę o wzroku tej drugiej osoby zwróconym na mnie. Zacząłem żyć tak jak od dawna chciałem, codzienne przeglądanie się lustrze ma na celu usunięcie zbędnego zarostu, a nie, jak to było - poszukiwanie nowego syfa. Jest świetnie. Nie jest łatwo dojść do upragnionego celu, ale warto jest próbować, przynajmniej dla satysfakcji tego, że się próbowało. Ale czy teraz, gdy już to wszystko mam już za sobą, mogę mówić że trądzik w moim życiu to samo zło ? Nie! Patrząc przez pryzmat przeszłości dochodzę do wniosku że nie zawsze jest czego żałować. Fakt, niektóre rzeczy nie były dobre, ale faktem jest, że gdybym nie miał problemów z cerą to nie byłbym tym, kim jestem teraz. Poznałem wielu wspaniałych ludzi przy których mogłem się poczuć tak jak chciałem - nie myślałem o tym że mam 'to' na skórze. Nie twierdzę że nie poznałbym ich nie mając problemów z cerą, poznanie ich byłoby bardzo prawdopodobne, jednak nie wiem czy 'zżyłbym' się tak z nimi. kolejnym plusem tego faktu jest to, że sam siebie lepiej poznałem. Teraz, gdy nie muszę się martwić o moją cerę, żyję tak jak powinienem od dawna. Wielkorotnie zauważam w sobie te cechy które kiedyś były ukryte, nie powiem, że wszystkie są pozytywne, nikt nie jest idealny, na szczęście tych pozytywnych jest znacznie więcej. Podsumowując, nie zawsze to, co jest złe, musi takie być. Wszystko zależy od naszego podejścia. Zdaję sobie sprawę że łatwo mi mówić takie rzeczy, bo nie mam już problemów z cerą, jednak warto się zastanowić, czy warto się dołować nierzadko popadając nawet w kompleksy tym, że 'moja buzia nie jest idealna'. To oczywiście kieruję do osób mających problem z trądzikiem, niech sami sobie odpowiedzą. Wiem, że łatwo mi nie było, jednak wszysko zależy od naszego osbistego podejścia. Zmieniając je, zmieniamy wszystko. Osobiście mam znajomych, którzy mimo problemów z cerą (niemałych) żyją tak jakby tych problemów nie mieli. I tego życzę Wam ! Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować tym wszystkim (również forumowiczom), którzy pomogli mi przejść przez - powiedzmy sobie szczerze - niełatwą kurację. Bez Was byłoby znacznie ciężej :) (http://images29.fotosik.pl/277/3b542873945a01d4.jpg) Poprostu wystarczy spojrzeć na to z innej strony, wystarczy być w tym, ujrzeć świata kolory :) Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Luisa24 Wrzesień 23, 2008, 17:34:17 Jaki śliczny ^^
Super że Ci się udało :D Powodzenia na nowej drodze życia! :) Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: amelia Wrzesień 23, 2008, 18:25:09 Świetnie zrobiłeś tą "prezentacje" :) Efekty super!! Gratuluje!
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: JoJo Wrzesień 23, 2008, 19:20:53 mam taki sam typ prycholi i tez głownie na karku tylko w mniejszym stopniu
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: JoJo Wrzesień 23, 2008, 19:24:19 I jak tu sie posty edytuje ? Nie widze tej opcji ...
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: mirabelka Wrzesień 23, 2008, 21:59:24 Oj ,jak fachowo to opisałeś :).
Twarz była dośc mocno zajęta,efekty kuracji wyśmienite i niech tak zostanie (mocno życzę!) Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: donnie Wrzesień 23, 2008, 22:23:03 Ostatnie słowa to jak z filmu hehe... Brachu, gratki wielkie!! Też czekam na podobny moment, bo ostatnie lata to życie mi przeciekało między palcami przez te syfy. Niby nic takiego dla kogoś, ale dla nas to prawdziwa męka. Gratki jeszcze raz! ;D
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Andrew Wrzesień 23, 2008, 22:23:18 No faktycznie byles obrzucony dosc silno na policzkach i podgardlu. Ale super ze tak pozlazilo wszystko :D Gratuluje Tommy bo Ciebie pamietam jako jednego z tych ktorzy mnie tu przywitali :)
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Kasia Wrzesień 24, 2008, 08:26:17 Super efekt!!! gratuluje!!! i życzę każdemu i sobie żeby u mnie było podobnie :) a Tobie żeby to świństwo nigdy nie wróciło. ;)
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Brizo Wrzesień 24, 2008, 09:55:52 WOW!!!
jaka śliczna twarzyczka :o GRATULACJE!! i oczywiście brawa za wytrwałość :) efekt końcowy, no cóż.. powalający ;) pozdr :) Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: minggu Wrzesień 24, 2008, 09:57:52 ukłon za zdjęcia i piękny opis :)
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: kakarot Październik 10, 2008, 20:44:39 Mam pytanie do tommy: jak ty to zrobiłeś, że nie zostały ci żadne blizny? Miałem trądzik podobny do twojego. Obecnie mi wyskakuje coś raz na 3 tygodnie-jestem juz 4 miesiąć na izo. Za to porobiły mi się czerwone dołki na twarzy. :-[
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Tommy Październik 11, 2008, 09:09:56 hm nic nie zrobiłem, wszystko to samodziejka, też miałem te czerwone zagłębienia które się spłyciły po jakimś czasie i pozostały jedynie przebarwienia. Daj sobie trochę czasu, a sam się przekonasz
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: donnie Październik 11, 2008, 09:38:02 a jak tam stan cery? wszystko ok?
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: hektor Październik 11, 2008, 12:53:25 Jest zaje.biscie, co tu duzo gadac :). Jestem ciekawy czy byla zauwazalna poprawa po tych pierwszych 3 miesiacach na dawce 30mg. I w ktorym miesiacu miales juz "ładną" twarz tzn kiedy bylo widac duzo zmiane. I chyba Ci sie troche przytyło co? :D
pozdrawiam Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Tommy Październik 11, 2008, 15:29:03 hm z tego co pamiętam to właśnie począwszy od 3-4go miesiąca kuracji widziałem (i nie tylko ja) różnicę. Nie rozpatruję tu momentu zwiększenia dawki, po prostu po tym okresie była poprawa (co również zależy od organizmu, imho)
muszę Wam powiedzieć że co do wagi to fakt, przytyłem nieznacznie (najpierw był spadek wagi a potem poszła w górę, jakies 3-4kg, wazylem sie ostatnio) stan cery ? Na klatce jest kilka b. małych ropnych, barki - blizny i przebarwienia, coraz mniejsze. Nic nie wyskakuje. Twarz - chyba tylko jeden maly ropniak mi wyskoczyl jakis czas temu, a tak to pusto :D I nie muszę już rano i wieczorem koniecznie myc twarzy oraz szyi, wprawdzie przetłuszcza się znowu (na pewno znacznie mniej niż przed kuracją) ale myję ją tylko gdy czuję dyskomfort z tego powodu (co 2gi, 3ci dzien nawet i tragedii nie ma) Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Sportowiec Październik 18, 2008, 20:45:30 ale zmiana!!!<wow> szok!! jenyy zazdroszcze ci ziomus!!!!! ja pierdziele szok!!
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Sportowiec Październik 19, 2008, 15:16:57 powiedz mi jak ygladaly twoje dawki jestem ciekawy.. i waga? bo chyba podobnie mam jak ty.. plx o odp ; )) emanko!
Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Tommy Październik 19, 2008, 17:19:32 tu jest mój dziennik kuracji
http://www.izotek.pl/index.php?topic=19.0 ziomuś :P Tytuł: Odp: 10 miesięcy kuracji, końcowy sukces ! Wiadomość wysłana przez: Notjoke Kwiecień 19, 2012, 11:29:05 Wzruszyłam się ^^ Jaki happy end.. ;D
Świetnie wyglądasz, wow. WOW! Nie no... wow. :D |